Dysleksja – słowem wstępu…

Problematyka dysleksji na świecie znana jest grubo od ponad stu lat. Powszechnie dziś stosowany termin „dysleksja” wprowadził w swoich publikacjach J. Hinshelwood w latach 1896-1917, W Polsce na problem wielu różnych rodzajów trudności w uczeniu się zaczęto zwracać uwagę na przełomie lat 60-70 tych XX w.
W połowie lat 70-tych ub. w. zintensyfikowano do pewnego poziomu działania profilaktyczne poprzez zobowiązanie szkół podstawowych (wówczas ośmioletnich) do pracy korekcyjno-wyrównawczej z uczniami z zaburzeniami dyslektycznymi na wszystkich etapach nauczania. Późniejsze lata transformacji społeczno-ekonomicznej i ogólny wieloletni kryzys ekonomiczny, nie sprzyjały polskiej oświacie. Konieczne oszczędności dotknęły głównie wszelkie formy zajęć pozalekcyjnych, wymuszając ich likwidację.
Dzieci ze specyficznymi trudnościami w nauce miały bardzo ograniczoną możliwość (lub w ogóle jej nie miały) uzyskania bezpłatnej pomocy w przezwyciężaniu tych trudności. Znacznie także zaczęła spadać społeczna świadomość wagi tego problemu. Co prawda były okresy, że bezpłatną terapię pedagogiczną w zakresie dysleksji prowadziły poradnie psychologiczno-pedagogiczne, jednakże było to skierowane do niewielkie grupy uczniów z tzw. głęboką dysleksją.
Przez długie lata w nauczaniu dzieci z dysleksją nie stosowano odpowiednich metod nauczania czytania i pisania, dostosowanych do danego typu dysfunkcji dzieci, w efekcie zwielokrotniając liczbę dyslektyków.
Obecnie, dzięki działaniom uświadamiającym i zaangażowaniu rodziców oraz dzięki różnorodnym formom zawodowego doskonalenia nauczycieli i innych specjalistów, w tym organizowanych przez Polskie Towarzystwo Dysleksji, problem ten ma szansę znaleźć rozwiązania na jakie zasługuje.
